Jesteśmy w takim momencie naszej przygody z fotografią ślubną, że mamy za nami już sporo fotoreportaży. Jest to dla nas bardzo ciekawy moment, ponieważ łatwo popaść w rutynę. Pokusa by zacząć działać według schematów, których przykłady same teraz same cisną się do głowy jest często bardzo silna. :-) Ale przychodzi taki moment, że zaczynamy kolejny dzień fotoreportażu w którym spotykamy nowe pary i ich bliskich i wiemy, że każdy z nich jest zupełnie inny i tak ciekawy, że możemy zacząć zabawę na nowo. Zabawę w poznawanie innych i siebie. Mamy szansę odkryć kogoś, kogo jeszcze nigdy nie spotkaliśmy i nigdy już potem nie spotkamy. Bardzo lubimy być na przygotowaniach, ponieważ wtedy jest czas na obserwację i swobodną rozmowę. Możemy do woli patrzeć i do woli słuchać. Czasem okazuje się że masa naszych schematów i stereotypów przesłania nam prawdziwy obraz tego co dzieje się naprawdę. Wtedy wyłączamy nasze umysły i słuchamy co mówią do nas ludzie, ale też co mówi miejsce, atmosfera, światło. Temat umysłu i tego jak bardzo przeszkadza nam w życiu , a szczególnie w życiu fotografa zostawię na inny wpis. :-)  Przestrzenie które już znamy, ( kościoły, miejsca przyjęć ) też w nowych  sytuacjach wyglądają zupełnie inaczej za sprawą ludzi, którzy się tam znajdują. Taka jest moc człowieka, każdej jednostki która spotykamy na swojej drodze fotograficznej. Często spotykamy się z pytaniem, jak bardzo nudzi nas nasza praca, po tylu reportażach. Ale przez to, że cały czas jesteśmy ciekawi ludzi nie pozwala to nam, aby schematy zdominowały naszą pracę. Kiedy w nocy pakujemy sprzęt i wsiadamy do samochodu, czujemy że kolejna wspaniała przygoda z człowiekiem za nami.

 

Share on Facebook